Dyktatura węchu. Jak niewidzialne cząsteczki kastrują Twoją logikę i wybierają Ci życie.
Przypomnij sobie sytuację, w której wchodzisz do pomieszczenia i poznajesz zupełnie nową osobę. Nagle, chociaż jeszcze nie zamieniłeś z nią dwóch zdań, czujesz niechęć. Odpychające uczucie, przypominające wstręt, a może nawet lęk? Odruchowo mrużysz oczy, Twój wzrok zaczyna skanować pomieszczenie w poszukiwaniu zagrożenia.
Twój mózg w tym samym momencie wysyła impulsy elektryczne, które mają za zadanie znormalizować te uczucie – podając logiczne argumenty. Wysyła myśli, które sugerują „dziwne na mnie patrzy”, „na pewno ma złe intencje”.
A co jeśli Ci powiem, że masz swój osobisty detektor, o którym prawdopodobnie nie masz zielonego pojęcia?
W dzisiejszych czasach wszystko wydaje się biec, nie zwalnia nawet na chwilę. Media każą nam uwierzyć, że człowiek to tylko powłoka cielesna, która powinna być zgrabna, zaradna i najlepiej wyciśnięta z „przesadnych” emocji. Podobne twarze, dążenia, ubrania.
Jak ja bardzo się z tym nie zgadzam! A co z naszymi instynktami? Co z atawizmami? Czy nagle nam je wyłączono, tak jak wyłącza się komputer, gdy nie chcemy już z niego korzystać?
Absolutnie nie! W tym artykule chce się podzielić z Wami zapachem. Tak – zapachem, który dla mnie jest czymś fascynującym. Jego siłą. Jego drapieżnością.
Nozdrza to w rzeczywistości jedyne miejsce w Twoim ciele, gdzie układ nerwowy „wystawia macki” bezpośrednio na świat zewnętrzny. Neurony węchowe nie są schowane za warstwą skóry, czy ochronną barierą. Węch jest brutalnie bezpośredni. W swoim nosie masz malutkie receptory, które są częścią żywego neuronu. Ten neuron przechodzi przez maleńkie otwory w czaszce i łączy je bezpośrednio z mózgiem.

Udowodnię Ci to bardzo szybko. Wróć wspomnieniem do zapachu, który kojarzy Ci się z dzieciństwem. To może być flakon ulubionego perfumu babci czy jabłecznika, który stał na stole w każdą niedziele. Czy zdarzyło Ci się poczuć to w innym miejscu? Pamiętasz, jak w jednej sekundzie emocje uderzyły, poczułeś ciężar na klatce piersiowej, a może nawet zabrakło Ci tchu i łzy dosłownie walczyły, żeby się wydostać? To zjawisko Prousta – nagłe, żywe wspomnienia z przeszłości, którym towarzyszy ładunek emocjonalny. Żaden inny zmysł nie potrafi nas tak skutecznie teleportować w czasie.
To tylko część mocy tego zmysłu. Za jego pomocą wybierasz partnera. Tak! Masz magiczny układ MHC (główny układ zgodności tkankowej) , a za pomocą węchu szukasz osoby, której układ będzie znacznie różnił się od Twojego, żeby zapewnić potomstwu lepszą odporność. Jesteś w stanie „wywęszyć” zapach potu osoby zestresowanej lub przerażonej, a to pobudza nasze ciało migdałowate (odpowiada za stres/lęk). Strach jest więc zaraźliwy drogą kropelkową.
Matki są w stanie rozpoznać zapach swojego dziecka już kilka godzin po porodzie. Z kolei rodzeństwo (szczególnie w okresie dojrzewania) wykazuje naturalną awersję do swojego zapachu, co neurobiologia interpretuje jako mechanizm zapobiegający kazirodztwu.
Wracając więc do krótkiej historii z samego początku artykułu – jest szansa, że Twój detektor węchu wykrył u tej osoby aktywację układu immunologicznego, nawet już po kilku godzinach po kontakcie z patogenem. Ona prawdopodobnie nie czuje się jeszcze chora, a Ty to już podświadomie wiesz. Zapach osoby chorej, może u nas wywołać podświadomą niechęć i dystans.
Możemy spryskiwać się drogimi perfumami, dezynfekować mieszkanie i wierzyć, że o naszych wyborach decyduje jedynie intelekt. Możemy. Możemy też wyłączyć się na chwilę z pędu, w którym większość z nas utkwiła i …wąchać. Twój nos wie o drugim człowieku znacznie więcej, niż on chciałby Ci powiedzieć. Zanim podasz komuś rękę lub ulegniesz pięknym słowom, weź głęboki oddech.
Możesz dalej udawać, że jesteś wyłącznie chłodnym intelektem w eleganckim garniturze. Prawda jest jednak brutalna – Twój biologia jest zawsze o krok przed Twoją logiką. Zrozumienie własnych instynktów to nie powrót do jaskini. To odzyskanie sterów.
