Błogosławiona halucynacja

Błogosławiona halucynacja. Dlaczego w sytuacjach ostatecznych Twój mózg przestaje grać czysto?

Stoisz na krawędzi. Nie metaforycznej, ale tej prawdziwej, gdzie kończy się tlen, nadzieja i siły. W tym momencie Twój mózg podejmuje bardzo ważną decyzję-„Wystarczy. Od tej teraz będę Cię okłamywać”.


I nagle słyszysz głos w pustym pokoju. Widzisz postać. Ciepłą, uśmiechającą się do Ciebie z czułością, która nachyla się nad Tobą i mówi „Poradzimy sobie, zobacz jeszcze jeden krok”.

W naszym świecie, nauczyli nas bać się halucynacji. Powiedzieli nam, że to błąd, usterka, początek końca. Ale prawda jest znacznie bardziej surowa i… piękna. Twój mózg to genialny reżyser. Kiedy Twoje obwody są bliskie spalenia, on nie tylko odłącza prąd – on odpala projektor z filmem, który pozwala Ci przetrwać.

Spójrz na himalaistów w strefie śmierci. Tam, powyżej ośmiu tysięcy metrów, gdzie każdy oddech jest walką, a krew gęstnieje od mrozu, mózg zaczyna kalkulować. Gdy z analizy sytuacji, dojdzie do wniosku, że Twoja wola walki wygasa, stwarza Ci kogoś do pomocy. Dlaczego? Jako gatunek, jesteśmy zaprogramowani na przetrwanie w grupie. Samotność w obliczu śmierci to dla Twojej biologii wyrok. Dla tego wymyślonego człowieka zmusisz się do wykonania dodatkowego kroku, bo przecież on jest i liczy na Ciebie. Mózg produkuje relację, jako formę dopingu. Najwięksi himalaiści opisywali dokładnie to samo – czuli obok siebie partnera, mimo że wspinali się solo. To inna forma ochrony niż ta, o której pisałam w kontekście derealizacji.

mechanizmy obronne w traumie - wizualizacja błogosławionej halucynacji.
To był najbardziej lojalny akt miłości, na jaki stać Twój układ nerwowy.

A teraz wejdźmy tam, gdzie nikt nie chce zaglądać. W świat skrajnej, fizycznej przemocy.

Kiedy ból przekracza granicę tego, co ludzki układ nerwowy jest w stanie przetworzyć, mózg staje przed wyborem: pozwolić Ci umrzeć z przerażenia, albo odpalić projektor i zafałszować rzeczywistość. To jest najbardziej dramatyczna forma „błogosławionej halucynacji”. Twój organizm wie, że nie możesz uciec nogami, więc pozwala Ci uciec zmysłami. On wie, że jeśli Twoje ciało zarejestruje każdy cios, każdą złamaną kość, każde upokorzenie w pełnej rozdzielczości, Twoje serce po prostu stanie. Więc w akcie ostatecznej łaski, Twój mózg przejmuje pełną kontrolę i zaczyna fałszować dane.

Nagle, w samym środku piekła Twój ból wydaje się odległy, jakby nie Twój. To przecież nie dzieje się Tobie. Nie widzisz już wściekłych oczu oprawcy. Mózg wyświetla Ci obraz z najbezpieczniejszego zakamarka Twojej pamięci. Czujesz zapach swojego ulubionego dania, które przygotowywała Twoja ukochana babcia. Słyszysz kołysankę, która Cię tuliła do snu. Widzisz dobre oczy, osoby która Cię kocha. Te projekcje zagłuszają krzyk, trzask pękających kości. Twój mózg podaje Ci morfinę w obrazach i dźwiękach.

A to jeszcze nie wszystko! Twój mózg w obliczu fizycznej agresji potrafi manipulować poczuciem czasu. Ofiary opisują, że sekundy ciągnęły się w nieskończoność, jakby klatki filmu, które przesuwały się w zwolnionym tempie. Mózg daje Ci kolejne złudzenie-daje Ci poczucie, że masz więcej czasu na reakcję, znalezienie luki, przeżycie. Słyszysz wtedy bicie swojego serca, widzisz pyłki kurzu, które bardzo wolno tańczą w świetle lampy. To następny dar od układu nerwowego – dar bycia „poza”, gdy bycie „wewnątrz” oznacza śmierć.

Następny wątek jest niezwykle trudny, bo tutaj mózg nie walczy z jednym uderzeniem, ale z erozją. Musi utrzymać Cię w przy życiu w systemie, który powoli Cię rozpuszcza. Halucynacja w długotrwałej przemocy domowej to nie jest błąd – to Twoja jedyna polisa ubezpieczeniowa.

Twój mózg widzi, że jesteś poniżany, że rodzice walczą z uzależnieniami. Czuje zapach Twojego domu, w którym panuje odór zaniedbania i strachu. On naprawdę to odbiera. Jednak,żebyś mógł przetrwać – halucynuje, że masz rodzinę, podczas gdy masz tylko właścicieli.

Twój organizm produkuje więź tam, gdzie jest tylko eksploatacja. Wymazuje Ci z z pamięci dotyk, którego nigdy nie było i zastępuje go halucynacją „silnej więzi”, żebyś nie oszalała z zimna w domu, w którym nikt Cię nie przytulił. Czujesz wręcz chemiczny głód ich akceptacji, mimo, że karmią Cię tylko odrzuceniem. Mózg kradnie Ci jeszcze intuicję, żebyś uwierzyła, że to Ty jesteś „zepsutym dzieckiem”, a nie dzieckiem, które widzi potwory w swoich rodzicach. Zepsute dziecko można naprawić, ale dziecko potworów nie ma gdzie wrócić.

Koniec seansu. Czas wyjść z kina.

Dzisiaj kiedy patrzysz w lustro, możesz widzieć blizny albo czuć pustkę, gdzie kiedyś Twój mózg rysował piękne, lecz nieistniejące obrazy normalności i miłości. Możesz mieć pretensje do swoich zmysłów, że nie grały czysto.

Prawda jednak jest bardzo brutalna: jesteś tu, bo mózg użył nieczystych ciosów. Jesteś tu, bo on miał odwagę zostać oszustem, gdy rzeczywistość była miażdżąca. To był najbardziej lojalny akt miłości, na jaki stać Twoją biologię.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *