O mnie

Katarzyna Kurdasińska - Trześniowska
W pracy…

O mnie – w gabinecie, czyli profesjonalizm z ludzką twarzą
W mojej pracy terapeutycznej kieruję się przekonaniem, że poczucie bezpieczeństwa i autentyczna relacja to absolutny fundament każdej zmiany. Wnoszę do gabinetu otwartość, ciepło i pozytywną energię, wierząc, że uśmiech i empatia są równie ważne co wiedza i doświadczenie.
Człowiek zawsze w centrum: Do każdej osoby podchodzę indywidualnie i z ogromnym szacunkiem dla jej historii. Mój gabinet to przestrzeń, w której nie ma miejsca na oceny – jest za to czas na uważne wysłuchanie i pełne zrozumienie Twoich emocji oraz potrzeb.
Cierpliwość i towarzyszenie: Wiem, że proces terapeutyczny wymaga czasu, zaufania i spokoju. Podobnie jak w życiu prywatnym cenię sobie kontakt z naturą, który uczy uważności, tak w gabinecie daję pacjentom przestrzeń na to, by zmiana zachodziła w ich własnym, naturalnym tempie. Moją rolą jest towarzyszenie Ci na każdym etapie tej drogi.
Relacja oparta na zaufaniu: Zależy mi na tym, aby nasze spotkania opierały się na szczerości i partnerstwie. Choć pracuję w oparciu o profesjonalne narzędzia, zdejmuję z nich niepotrzebny dystans. Rozmawiamy ludzkim językiem – o emocjach, trudnościach, ale też o nadziei i poszukiwaniu wewnętrznych zasobów.
Wierzę, że nawet w najtrudniejszych momentach można odnaleźć siłę do zmiany i lepszego zrozumienia siebie. Moim celem jest wspierać Cię w tej drodze, zapewniając bezpieczną przystań i profesjonalną pomoc, która zawsze ma ludzką, pełną życzliwości twarz.

Prywatnie…

Po godzinach, czyli las, woda i mruczenie
Na co dzień staram się wnosić wszędzie dużo ciepła i uśmiechu. Wierzę, że świat jest o wiele lepszy (i po prostu fajniejszy!), gdy dorzucimy do niego sporą dawkę kolorów i pozytywnej energii.
A co robię, gdy mam czas tylko dla siebie? Najczęściej uciekam z miasta.
Znikam w lesie: To moja absolutna strefa zen. Kocham ten moment, kiedy mogę odetchnąć prawdziwym leśnym powietrzem i z zapałem przeczesywać mech w poszukiwaniu najpiękniejszych grzybów.
Wpatruję się w spławik: Kiedy nie patrzę pod nogi, wzrok kieruję na wodę. Łowienie ryb to dla mnie najlepszy sposób na wyciszenie i totalny reset głowy.
Podróżuję z „Miniusiem”: We wszystkie te dzikie miejsca zawozi mnie mój niezawodny, wściekle pomarańczowy Mini Cooper. „Miniuś” ma chyba równie barwny charakter co jego właścicielka!
Tonę w kocim puchu: Po każdej wyprawie z przyjemnością wracam do domu, bo tam czeka na mnie absolutna miłość i kilogramy najczystszego futra. Mam ogromną słabość do kotów rasy Maine Coon i to one są najlepszymi towarzyszami moich leniwych wieczorów.
Jeśli więc nie odpisuję na wiadomości, to znak, że prawdopodobnie trafiłam na polanę pełną prawdziwków, walczę z upartą rybą albo… właśnie zostałam przygnieciona i unieruchomiona przez wielkiego, mruczącego kota!